STARTUJ Z NAMI
Dziś jest: Środa, 10.03.2010 r

POLECAMY

NEWSLINE POLECA

AKTUALNOŚCI Z BRANŻY

REKLAMA

Promocja w wyszukiwarkach

ANKIETA

JESTEŚ TUTAJ:

Newsline.pl: Blogi Dominik Kaznowski
Czym jest wolność.

Bo chyba o to rozbija się dyskusja, jeśli w ogóle można tak to nazwać. W każdym razie hasła tak ochoczo podnoszone w sieci dotyczą przecież tej wolności -  wypowiedzi, opinii, myśli, działania, wyrażania. Wszystko wolność.

Ktoś w komentarzu napisał, że mój poprzedni wpis był chyba wynikiem wielkiej frustracji. Tak był. Był wynikiem zajebistej frustracji. Jak można nie być sfrustrowanym lub poddawać się innym uczuciom (bardziej skrajnym), kiedy dyskredytacji ulega głos zwykłych ludzi. Jeszcze na dobre media społeczne nie zdążyły okrzepnąć i zacząć reprezentować pełnego spektrum poglądów i opinii a już jej samozwańczy reprezentanci idą na układ z władzą. Jestem niezwykle zawiedziony, a moje słowa biorą się z tego, że owa wolność jest dla mnie czymś ważnym.

Każdy moment jest szansą jej egzekwowania. Na wolność składa się zespół różnych komplementarnych elementów. Nie jest wolnością możliwość wyrażania poglądów w zamknięciu podobnie jak wolnością nie jest możliwość swobodnego przemieszczania się przy jednoczesnej cenzurze światopoglądowej. Te dwie rzeczy (jak i kilka innych) musza iść w parze. Podobnie z przestrzeganiem umowy społecznej – konstytucja określająca wszystkie te zasady została przegłosowana w wyborach bezpośrednich – w referendum konstytucyjnym. Co i tak ma niewielkie znaczenie ponieważ jest nagminnie łamana (i jakoś to nikogo nie razi). Ciekawe ilu obywateli głosowałoby za obecną konstytucją gdyby znalazły się tam zapisy nie o bezpłatnej służbie zdrowia, ale częściowo odpłatnej? Na pewno nie tyle samo (pierwszy przykład z brzegu).

Nastawanie na wolność, nawet w mało znaczących kwestiach nie różni się od tej dokonywanej rękami tyranów. Oczywiście zawsze można tłumaczyć to utylitaryzmem. Ja natomiast nie zgadzam się z tym aby nieudolność państwa w ochronie jednej grupy społecznej odbywała się na drodze odbierania mi moich praw. Miałkość tych dyskusji polega również i na tym, że nikt nie stara się wyjść poza system demokratyczny (czyli jedną z możliwości samoorganizacji społeczeństw), który w miarę rozrostu grup interesów i mnożenia przepisów prawnych regulujących wszystko co możliwe staje się coraz mniej wydolny.

Polskie państwo dzisiaj to luźna federacja urzędów i instytucji finansowanych z jednego worka podatkowego - innymi słowy Polska państwem nie jest lub jeśli nawet to ułomnym. Językiem komunikacji z obywatelem jest biurokracja, a ordynacja wyborcza może zostać zmieniona ze względu na bieżący interes polityczny (ostatnia zmiana za rządów AWS uniemożliwiła stworzenie rządu większościowego SLD). Dzisiaj PO również przebąkuje coś o zmianie ordynacji wyborczej. Dołóżmy do tego najniższy w Europie odsetek spraw, które polski obywatel może załatwić przez internet. To, że ekipa PO jest bardziej sprawna od innych nie zwalnia nas od wskazywania właściwych benchmarków. Tak samo jak nie zwalnia nas od poszukiwania lepszej alternatywny – nawet jeśli to trudne. Zwłaszcza w zakresie wolności.

A to dlatego że, co podnoszono w komentarzach pod poprzednim wpisem media przekształciły się z instytucji kontrolującej władzę w podmioty uczestniczące w grze politycznej i gospodarczej lub po prostu zarabiające kasę na dostarczaniu infotainment’u. Media w Polsce nie pełnią dzisiaj funkcji kontrolnej lub jeśli to robią to ułomnie. A zwłaszcza mass-media. Dzieje się tak za sprawą spadających przychodów firm kontrolujących media – nazywanych koncernami mediowymi. Publicystyka nie przynosi zysków – wyrzućmy ją do niszowego kanału.

Dodatkowym efektem zmian na rynku mediów jest spadająca jakość pracy dziennikarskiej traktowana jako suma. Prawdziwych dziennikarzy, którzy mogą ową funkcję kontrolną pełnić jest po prostu coraz mniej. Zastępują ich redaktorzy i wytwórcy treści zamieszczanych w mediach, co jest wynikiem zasad ekonomii. Mniejsze przychody, większa konkurencja (niska bariera wejścia do biznesu mediowego) = mniejsze pieniądze na zatrudnienie (lub ewentualne procesowanie się) = mniej dziennikarzy.

Dochodzi do tego jeszcze wątek poboczny acz moim zdaniem rzadko w tym kontekście podnoszony. Znaczna część dziennikarzy stała się jednocześnie komentatorami politycznymi – co oznacza głoszenie takich czy innych sądów odnoszących się do światopoglądów czy polityki, a to nie wiąże się już z funkcją informowania masowego odbiorcy. Stali się zatem kaznodziejami tej czy innej ideii – nie powinni być zatem chronieni prawem prasowym. Nie dociekają oni prawdy tylko głoszą poglądy. A to zupełnie inna bajka. Dlatego nie łatwo zdecydować i jednoznacznie wskazać, że bycie blogerem, dziennikarzem, publicystą czy komentatorem wiąże się z tą czy inna funkcją społeczną w danym momencie. Świat stał się bardziej skomplikowany niż wcześniej.

Właśnie po to wspólna baza jaką są prawa obywatelskie powinna być jeszcze mocniej pielęgnowana.

ZALOGUJ SIĘ

NEWSLETTER

Zapisz się na darmowy newsletter. Najnowsze informacje z branży PR.

WYDARZENIA

BLOGSFERA NEWS

GIEŁDA PRACY

Zapraszamy na

SPOŁECZNIE ODPOWIEDZIALNI:

Newsline.pl 2007. Wszelkie prawa zastrzeżone
powered by cms edito
realizacja ideo,