|
Dziś jest: Piątek, 10.02.2012 r
WYBIERZ STRONĘ:POLECAMYPROMOCJA W WYSZUKIWARKACHSZKOLENIA |
JESTEŚ TUTAJ:O jedno zdanie ministra za daleko...29.08.2008 22:03:14
Mieliśmy dziś do czynienia z propagandowym bumerangiem ministra S. Nowaka - szefa gabinetu politycznego premiera D. Tuska. W Radiu Zet powinien ugryźć się w język i nie ogłaszać publicznie, że "kancelaria Prezydenta dobijała się o zaproszenie dla Lecha Kaczyńskiego do Brukseli." Nawet gdyby była to prawda, to jest tak żenująca i wstydliwa, iż politykowi tej miary i wykształcenia nie powinna przejść przez usta. Podobnie jak nie powinien zapowiadać z taką pewnością siebie, że Premier będzie przewodniczył delegacji do Brukseli. Ciekawe, jak się czuł kilka godzin później, po oczywistym oświadczeniu swojego szefa, że to Prezydent jest najwyższym dostojnikiem państwowym i będzie przewodniczył całej delegacji?
Nie wszyscy muszą lubieć Prezydenta, ale od każdego urzędnika państwowego przede wszystkim, a takim jest przecież szef gabinetu politycznego Premiera, mamy prawo oczekiwać odrobiny szacunku i respektu dla urzędu Głowy Państwa. I pewnych rzeczy nie mówi się, o czym zresztą uczył nas we wspomnianej rozmowie radiowej sam minister, cytuję: "Uważam, że to jest takie wstydliwe. Nie powinniśmy o takich rzeczach mówić i przede wszystkim się tak zachowywać...". Ciekawe, dlaczego prawo do takiego zachowania daje sobie pan minister? Podejrzewam, że ta sprawa, niczym bumerang, wróci do sprawcy/uczestnika (?) prowokacji i wcale nie przysporzy chwały wizerunkowi Premiera. Jeśli to była świadoma zagrywka polityczna czy wabik dla opozycji to kompletnie bez smaku. Od byłego prezesa agencji reklamowej i b. wiceprezesa Radia Gdańsk spodziewałem się pomysłów wyższego lotu.
To prawda, że nasze media podburzają i prowokują polityków swoim wścibstwem i poszukiwaniem sensacji. Niemal codziennie w serwisach informacyjnych widać, jak do iskrzenia między partiami rządzącymi a opozycyjnymi przyczyniają się dziennikarze swoimi podchwytliwymi sformułowaniami i jątrzącymi pytaniami albo też jawną prowokacją. To ich prawo. Politycy zaś bezmyślnie ulegają tym oczekiwaniom na sensacyjną opinię i bez zastanowienia paplają i paplają. Przed kamerami i mikrofonami niczym cietrzewie tokują swoimi wiecowymi pomówieniami, nie bacząc, że ludzie mogą czuć się zniesmaczeni słyszanymi epitetatmi i donosami. Kiedy do naszych polityków dotrze refleksja, że w naszym życiu zwyczajnych Kowalskich nie liczą się medialne reklamówki wyborcze już w połowie kadencji wybranej władzy? Zmęczeni taką propagandą ludzie mogą zemścić się później w czasie wyborów, bo będą już dostatecznie uodpornieni na tak niesmaczne chwyty i słowne ekwilibrystyki.
Komentarze ( 0 )
Skomentuj »
|
NEWSLINE POLECA |