STARTUJ Z NAMI
 
Dziś jest: Środa, 8.04.2020 r

POLECAMY

AKTUALNOŚCI Z BRANŻY

PROMOCJA W WYSZUKIWARKACH

ANKIETA

JESTEŚ TUTAJ:

Newsline.pl: News Z branży

POLITYCY SZKODZĄ WIZERUNKOWI PR. Wyniki badań nt. "PRowcy o działalności swojego środowiska".

11.09.2007

Wśród PR-owców pojęcie "czarnego PR" jest uznawane za zjawisko negatywne i nieetyczne. W artykule prezentujemy wyniki badań, które ukazują, kto takie działania prowokuje, gdzie jest ich początek i jak przedstawiciele branży zamierzają je eliminować.

 

Prof. Jerzy Olędzki, kierownik Zakładu Teorii Komunikacji Społecznej w Instytucie Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego oraz dr Dariusz Tworzydło, kierujący Zakładem Public Relations Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie byli inicjatorami projektu badawczego, którego zasadniczym celem było uzyskanie opinii środowiska na temat zjawiska tzw. „czarnego PR” oraz wizerunku branży w oczach jej przedstawicieli. Badania wykonane przez rzeszowski zespół badawczy na 322 przedstawicielach branży public relations dają także odpowiedź na pytania dotyczące tego, jak postrzegane są osoby pracujące w branży public relations w środowisku pozazawodowym  i jakie działania mogą być najskuteczniejsze w eliminacji praktyk nazwanych "czarnym PR".

 

Przeprowadzone badania pozwalają wysnuć wnioski dotyczące zjawiska zwanego czarnym PR, tego kto inicjuje takie nieetyczne działania i jak postrzega to zjawisko środowisko ludzi zawodowo zajmujących się kształtowaniem wizerunku. Szczególnego wymiaru nabiera to w kontekście rozpoczynającej się kampanii wyborczej. Badania potwierdzają wcześniejsze spostrzeżenia ekspertów , iż działania tzw. „czarnego PR” są najczęściej inspirowane z pobudek politycznych a nie biznesowych, a co za tym idzie, za działania nieetyczne i pozbawione przyzwoitości odpowiadają politycy. To oni również doprowadzili do tego, że ekspertów zajmujących się PR podejrzewa się o manipulacje i proponowanie nieetycznych zachowań. A przecież prawdziwy PR jest pozbawioną tych negatywnych pobudek działalnością.stwierdził dr Dariusz Tworzydło, jeden z pomysłodawców badań.

 

Z badań dowiadujemy się także, że wielu ankietowanych ma złe samopoczucie z powodu krytycznego postrzegania ich środowiska przez inne grupy społeczne. Otóż badani zauważają, że ocenia się ich jako osoby zajmujące się ukrywaniem prawdy (43%), dostarczycieli licznych i pozytywnych publikacji prasowych (76%), czy też jako ludzi, którzy próbują podstępnie nakłonić innych do robienia rzeczy, których tamci nie chcą (32%). Z tym pejoratywnym obrazem swego zawodu korespondują niewątpliwie bardzo krytyczne oceny działalności propagandowo-zniesławiającej nazywanej „czarnym PR”. Badani rozumieją  to pojęcie przede wszystkim jako „podejmowanie działań w celu zaszkodzenia interesom firmy (lub człowieka)” (60,4%), jako „posługiwanie się fałszywą, nieprawdziwą informacją” (57%), lub „negatywną propagandę o przeciwnikach i wybielanie samego siebie” (52,2%).

 

Najbardziej zaskakujące co do rozmiaru występowania tego smutnego w ocenie zjawiska jest bardzo daleko idące przekonanie badanego środowiska PR-owego, że w Polsce jest wielu praktyków podejmujących się działań ukrywanych pod pojęciem „czarnego PR” (wśród aż 86% badanych). Potwierdzeniem jest kolejny fakt –  trzy czwarte (76%) spośród badanych twierdzi, że osobiście zetknęło się z tego typu działaniami. Za działaniami tzw. „czarnego PR” stoją osoby uczestniczące w kampaniach wyborczych i politycy rządzącej koalicji albo sztaby wyborcze partii i kandydatów na urzędy państwowe. Wniosek nasuwa się tu oczywisty. W Polsce mamy do czynienia z ukrytą przed opinią publiczną działalnością dyfamacyjną nazywaną popularnie „czarnym PR” i to zjawisko będzie prawdopodobnie się jeszcze rozwijać wraz z często barbarzyńskimi metodami walki politycznej różnych ugrupowań i koterii politycznych. Wydaje się prawdopodobne, że politycy i ich sztaby wyborcze uznali to za dozwoloną socjotechnikę wyborczą. Jest przez nich inspirowana i wykonywana na ich zamówienie przez usłużne środowiska przyznające się (chciałoby się powiedzieć – niestety) do uprawiania zawodu PR-owca. Przypuszczalnie to propagandowe kuriozum nie jest do wyeliminowania, gdyż – jak to stwierdziła jedna z ankietowanych osób – podobne jest do prostytucji i będzie istnieć tak długo, jak długo będą płacący klienci. Jedynie wolny rynek mediów i społeczne potępienie może ten proceder ograniczać.podsumował prof. Jerzy Olędzki.

 

Nasuwa się jeszcze jeden komentarz. Politycy i uczestnicy wielu dysput medialnych starają się nas przekonać, że w polityce nie ma zachowań nagannych i każdy chwyt jest dozwolony, gdyż usprawiedliwia go szlachetny cel naprawy społeczeństwa i państwa. Związane są z tym próby manipulowania opinią publiczną poprzez używanie różnych chwytów propagandowych i odpowiedniej retoryki (najczęściej prawniczej i etycznej).  Staje się bardziej zrozumiałe, że w sytuacji takiego zapotrzebowania rynkowego duże możliwości zatrudnienia mają specjaliści od „zbierania haków” na przeciwników. Są to fachowcy wiedzący jak komuś nadać stygmat przestępcy, człowieka o brudnych rękach, nieczystych intencjach, podejrzewanego o nieuczciwą działalność, krętactwo, łapownictwo, współpracę z tajnymi służbami itp. Nazywane to jest modnym, ale zupełnie nieprawdziwym  terminem „czarny PR”.dodał dr Dariusz Tworzydło. Istnienie tego rodzaju działalności jest dowodem na wzrastające upolitycznianie public relations, na postępujące wykorzystywanie wiedzy i narzędzi PR do potrzeb marketingu wyborczego.


Oceniono na 2.8 pkt
Komentarze ( 0 )
Skomentuj »
Nick: *
Tytuł: *
Treść: *
 
Kod z obrazka: *

POLECANE WYDAWNICTWA

NEWSLETTER

Zapisz się na darmowy newsletter. Najnowsze informacje z branży PR.

WYDARZENIA

ZALOGUJ SIĘ

NEWSLINE POLECA

SZKOLENIA

Newsline.pl 2007. Wszelkie prawa zastrzeżone Polityka Cookies
powered by edito cms
realizacja ideo,
0