Czy polskie firmy potrafią wykorzystać potencjał CSR? Czy warto? Co daje firmie i jej pracownikom CSR? Jak jest polski rynek CSR? Na te pytania odpowiada Liliana ANAM, założyciel CSRinfo, doradca ds. CSR, ekspert w międzynarodowej grupie ISO 26000, sypendystka Uniwersytetu w Nottingham, na którym ukończyła podyplomowe studia CSR,
Czy polskie firmy potrafią wykorzystać potencjał jaki tkwi w CSR?
Moim zdaniem coraz więcej firm wykorzystuje CSR z coraz lepszym skutkiem. Jednak to tylko znikomy procent polskiego biznesu. Więcej firm chciałoby coś zrobić w tym kierunku albo deklaruje jakieś kroki, ale nie są to faktyczne działania. Najczęściej brakuje woli na najwyższych szczeblach, czasami wiedzy i narzędzi. Nie ma co ukrywać, że CSR nie jest prosty do wdrożenia w chwili, gdy otoczenie w jakim działa firma, do końca „CSR-owe” nie jest. Oparcie biznesu o wartości jest wymagające, a rezultaty nie przychodzą z kolejnym miesiącem, lecz w dłuższej perspektywie. Tym bardziej miło zaskakuje mnie wola firm, które decydują się na ten krok. Tym, które rozpoczęły działania mogę doradzić rozpoczęcie budowania polityki CSR od ‘wewnątrz’, wysokich standardów corporate governance, łączenia ze strategią firmy i słuchania interesariuszy. Wówczas można wykorzystać potencjał tkwiący w tej koncepcji.
Czy warto? Co daje firmie i jej pracownikom CSR?
Warto. Powodów jest wiele. CSR jest narzędziem zarządzania ryzykiem, uruchamia innowację, buduje reputację firmy. Ostatnie badania dotyczące relacji CSR i wyników finansowych pokazują również pozytywne przełożenie się na te wyniki. Pracownicy zaś chcą w takiej firmie pracować, sami ją wybierają, dobrze się w niej czują i nie chcą jej opuszczać. Dowodzą tego np. badania, które ostatnio zamieściłam na CSRinfo.org. Przy tym wszystkim trzeba jednak pamiętać, że CSR nie jest receptą na wszystkie bolączki firmy, typu nieumiejętności kontrolowania kosztów czy braku pomysłu na biznes. Odpowiedzialne społecznie firmy też zmagają się z koniunkturą. Co jest jednak najistotniejsze, firma odpowiedzialna wnosi pozytywny wkład w rzeczywistość społeczną, w Polsce jest też wyspą pewnych przemian i wzorem do naśladowania.
Jak Pani ocenia polski rynek CSR w porównaniu z wybranymi krajami UE?
Polski rynek CSR ma swoją specyfikę i różni się np. od rynku we Francji czy Wielkiej Brytanii. Na pewno bliżej nam do krajów naszego regionu takich jak Węgry czy Czechy, ponieważ CSR jest odzwierciedleniem biznesu, społeczeństwa, rządu oraz relacji pomiędzy nimi w danym kraju. Co jest charakterystyczne dla Polski to brak zaangażowania rządu i dosyć słaba rola sektora organizacji pozarządowych w wytyczaniu praktyki CSR. U nas lokomotywą jest sam biznes, a nie presja społeczna czy ramy rządowe. W Wielkiej Brytanii na przykład rząd powołał ministra ds. CSR i swoim partnerskim podejściem przyczynił się do najszybszego rozwoju CSR wśród krajów Unii. Na ostatnim spotkaniu organizowanym przez UNDP przedstawiciel polskiego rządu wyraził swoje zainteresowanie tematem i zapowiedział konkretne działania. Zobaczymy jakie będą efekty.
Na polskim rynku można wyróżnić trzy grupy firm: zachodnie koncerny, które mają korporacyjne polityki CSR-owe i wypracowane narzędzia; duże polskie firmy, które konkurując na rynku muszą wdrażać standardy i same wytyczają sobie drogę oraz małe i średnie przedsiębiorstwa, gdzie CSR jest czasem stosowany, lecz nienazwany i nie traktowany jako strategia.
Polskie firmy mają całkiem dobrze opracowaną praktykę zaangażowania społecznego i dialogu z interesariuszami, co potwierdza ostatnie badanie UNDP Jest to niejako skutkiem rozumienia CSR jako działalności charytatywnej, ale z drugiej strony również oczekiwań społecznych. Dwa lata temu byłam świadkiem dyskusji przedstawicielki firmy Orlen, która mówiła o wsparciu osoby indywidualnej funduszami na leki, co wywołało… krytykę innych firm będących na spotkaniu. Według „znawców” CSR takie działanie nie ma związku ze strategią firmy Orlen i stanowi filantropię rozproszoną, w związku z czym firma powinna odchodzić od takich praktyk. I można przyznać im rację. Z drugiej jednak strony firma odpowiedziała na oczekiwanie społeczne, podobnie jak wiele firm w Polsce, w sytuacji, gdy rząd nie był w stanie sprostać oczekiwaniom co do poziomu wydatków socjalnych. Polskie firmy budują strategiczne podejście do zaangażowania społecznego (np. Orlen o bezpiecznych drogach), ale z drugiej strony potrafią wsłuchać się i odpowiedzieć na oczekiwania interesariuszy w konkretnej rzeczywistości, a to cenna umiejętność.
Z czym firmy nie radzą sobie to raportowanie i ewaluacja. Niewątpliwie w krajach Europy Zachodniej CSR jest dłużej obecny i pewne mechanizmy są wypracowane. Jest tam też bardziej dojrzałe tzw. społeczeństwo obywatelskie, które wywiera presję i oczekuje od firm rozliczania się z ich działalności. W niektórych krajach jak Francja jest wymóg prawny raportowania społecznego. W Polsce temat profesjonalnego raportowania społecznego powoli znajduje sobie miejsce. Ciągle jesteśmy jednak na etapie pytań typu: „Po co?” i „Czy warto?”, podczas gdy gdzie indziej mamy pytania dlaczego i jak raportować swój carbon footprint (wpływ na zmianę klimatu). Liczę, że to się będzie zmieniało, ponieważ przejrzystość jest kluczowa w CSR.
Porównując rynki widzę też słabe zakorzenienie standardów np. tylko kilka firm w Polsce stosowało GRI, SA8000 czy AA1000. Na naszym krajowym rynku inne tematy są ważne. W Polsce bardzo istotna jest etyka biznesu, większość artykułów CSR-owych jest na ten temat. Topowe tematy na świecie to obecnie zmiany klimatyczne i skupienie się na zrównoważonym rozwoju, social responsible investments czy supply chain. My nie za bardzo wiemy np. jakie polskie firmy mają swoją produkcję w Chinach i jakie tam panują warunki pracy. A zmiany klimatyczne wg niektórych opinii ’granic Polski nie przekroczyły’. Do pewnych tematów być może jeszcze nie dojrzeliśmy, ale na niektóre takie jak zmiana klimatu powinniśmy zareagować. W tym temacie planuję wydać na początku przyszłego roku publikację, która pokazywałaby odpowiedź biznesu na zmianę klimatu i zainspirowałaby polskie firmy.
Zauważyłam, że CSR w Polsce pomija inwestorów. Uczestnicząc w czerwcu br. w konferencji na GPW widziałam, że zainteresowanie firm CSR-em w tym wymiarze jest małe (część po prostu opuściła salę w chwili prelekcji na temat CSR) Moim zdaniem wynika to z braku wiedzy. Zainteresowaniem cieszyła się prezentacja o relacjach inwestorskich, która nie była niczym innym jak przykładem jak należy prowadzić dialog z interesariuszami. Myślę, że wiele dobrego mogłyby zrobić tu indeksy CSR na wzór FTSE4Good czy DJ Sustainability Index.
Na koniec chciałam zwrócić uwagę na otoczenie biznesowe, będące częścią CSR-owego rynku, które w Polsce, mimo pewnego wzrostu jest jeszcze niedojrzałe. W krajach unijnych spoza naszego regionu mamy szeroką gamę CSR-owych firm consultingowych, wysoce wyspecjalizowanych organizacji pozarządowych np. zajmujących się wyłącznie zaangażowaniem firm w edukację dzieci do lat 10 albo monitorujących poczynania konkretnych firm np. Tesco, czy firmy headhunterskie, które zajmują się rekrutacją CSR, climate change menedżerów, specjalistów ds. raportowania itp. Jest wiele rankingów, nagród i społeczności CSR. Są kierunki na uczelniach i poważne badania. A co najważniejsze są świadomi konsumenci, a to dla firm ważny czynnik.