STARTUJ Z NAMI
 
Dziś jest: Wtorek, 22.05.2012 r

POLECAMY

AKTUALNOŚCI Z BRANŻY

PROMOCJA W WYSZUKIWARKACH

ANKIETA

SZKOLENIA

JESTEŚ TUTAJ:

Trzy pytania do Marka Wróbla

Polityka pomaga czy przeszkadza w byciu PR-owcem?

 
Pomaga. Można powiedzieć, że PR i polityka to właściwie to samo. Wprawdzie wiele różni te dziedziny (inne grupy docelowe, inne narzędzia), ale przecież istota pozostaje podobna: i tu, i tu chodzi o skuteczne zakomunikowanie, przekonanie do racji, przedstawienie korzyści. Oczywiście nie każde doświadczenie w pracy polityczno-administracyjnej jest użyteczne w sferze biznesowej. Na przykład zasady media relations są na tyle inne, że PR-owiec prosto z biura prasowego ministerstwa czy klubu parlamentarnego może mieć kłopoty z adaptacją w firmie. Z kolei osoba z biznesu byłaby przytłoczona liczbą biurokratycznych procedur czy dworskich obyczajów, jakie występują we „władzach”. Ale to tylko różnice obyczajów – bystry człowiek szybko je wychwyci. Praca w „branży” politycznej wyrabia przydatne w public relations umiejętności – na przykład działania taktycznego, myślenia w kategoriach celu, brania pod uwagę wielu czynników naraz. W korporacyjnym biznesie trudniej się tego nauczyć.

 

Czy łatwo jest po okresie pracy w ministerstwie powrócić do normalnego życia, wcześniejszych obowiązków, wyzwań?

 
To zależy, pod jakim względem. Warunki pracy, formy i rytuały są jednak całkiem inne. Z drugiej strony, zadania są w gruncie rzeczy zbliżone. Osobiście nie mam wielkiego kłopotu z ponowną adaptacją, może dlatego, że starałem się skorzystać z doświadczenia innych, którzy podobną drogę przeszli przede mną. Widziałem takich, co bardzo ciężko odchorowali koniec „ministrowania”. Inni znów, podchodząc do rzeczy z dystansem, udzielali mi wartościowych rad. Do nich zaliczam np. Jerzego Ciszewskiego. Od początku mojej misji powtarzałem sobie, by nie przyzwyczajać się do gabinetów, marmurów, sekretariatów, limuzyn, a przede wszystkim tego, że stosunek ludzi (głównie nowo poznanych) do mojej osoby wynikał w największej mierze z piastowanego przeze mnie stanowiska i idących za tym możliwości. Wiedziałem, że kiedyś wrócę do zwykłego świata. Innymi słowy, pilnowałem, by nie poczuć się za bardzo… ministerialnie. Chyba się udało, bo nie odczuwam szoku, jaki był i jest udziałem niejednego w mojej sytuacji.
 
Co najbardziej Ci przeszkadzało, denerwowało, w Twojej pracy w Ministerstwie?

 

Nie do w pełni zdołałem przywyknąć do tej całej celebry i sposobu myślenia, jakie panują w najwyższych urzędach. Zrozumiałem wprawdzie, czemu tak jest i do czego potrzebne są różne kanony, nauczyłem się też do nich stosować i wykorzystywać je, ale to jeszcze nie oznacza, że czułem się w tym jak ryba w wodzie. W końcu moim środowiskiem naturalnym są małe firmy usługowe… Poza tym, charakterystyczne dla pracy w sferze politycznej są wielkie, większe niż nawet w wielkich korporacjach, „straty układu”. Chodzi o to, że ogromna większość zamierzeń – czy chodzi o taktyczną zagrywkę, czy o projekt ustawy – wędruje do kosza. Sytuacja jest zwykle bardzo zmienna, więc często trzeba zmieniać strategię z kwadransa na kwadrans. W biznesie jest mimo wszystko o wiele stabilniej.

 

_____________

Marek Wróbel, Agencja NEURON Public Relations, przez ponad rok pracował jako szef gabinetu politycznego Ministra Gospodarki.

Oceniono na 4.3 pkt
Komentarze ( 1 )
Skomentuj »
Nick: *
Tytuł: *
Treść: *
 
Kod z obrazka: *
Re:
08.12.2007 16:06:49

NEWSLETTER

Zapisz się na darmowy newsletter. Najnowsze informacje z branży PR.

WYDARZENIA

ZALOGUJ SIĘ

NEWSLINE POLECA

BLOGSFERA NEWS

GIEŁDA PRACY

Newsline.pl 2007. Wszelkie prawa zastrzeżone
powered by cms edito
realizacja ideo,
0